Skocz do:
Blog /

W RYTM IMIENIA JEZUS

W RYTM IMIENIA JEZUS

Fenomen Modlitwy Jezusowej polega na tym, że można się nią modlić w każdym czasie i w każdym miejscu. W jaki sposób modlitewne wezwanie przemienia codzienność? Jak ciało może wesprzeć ducha, by ten nie ustawał w modlitwie?(…)


Na Zachodzie pokutuje myślenie, że modlitwa to raczej domena ducha niż ciała. Powszechne w naszej kulturze „odcieleśnienie” modlitwy wcale jednak jej nie służy. Zapominamy, że ciało to także dar od Boga i to istotny – wszak w każdym wyznaniu wiary powtarzamy: „wierzę w ciała zmartwychwstanie”. Odwołanie się do ciała w Credo powinno być dla nas wskazówką w docenieniu jego roli w modlitwie.

 

Każdy, kto ma za sobą doświadczenie modlitwy wie, że nie można w człowieku „wydzielić” dwie niezależne sfery: cielesną i duchową. Duchowe przeplata się ze zmysłowym, zatem warto wykorzystać tę wzajemną relację w doświadczeniu modlitwy. Dobrze byłoby, gdybyśmy umieli uczynić z naszego ciała narzędzie, które pociąga za sobą ducha. Weźmy na przykład postawę naszego ciała. Gdy klęczymy lub robimy metanie (tradycyjne pokłony pokutne towarzyszące Modlitwie Jezusowej w Kościele Wschodnim) postawa naszego ciała staje się znakiem dla ducha. Może ona ułatwiać lub utrudniać naszą modlitwę. Ciało jest – w pewnym sensie – lustrem wydarzeń dziejących się we wnętrzu człowieka. Zatem dobrze byłoby, aby na modlitwie dusza pobudzała ciało, a ciało duszę.

 

Ciało to nie tylko środek wyrazu duszy. Ma ono rzeczywisty wpływ na duchowość człowieka. Czasem ktoś pyta, czy można modlić się na leżąco. Odpowiedź kryje się już w samym pytaniu. Czego znakiem jest postawa leżąca? Pcha ona raczej naszego ducha do odpoczynku niż do wysiłku duchowego.

 

ks Marek Danielewski, fragment tekstu, który ukazał się w  ostatnim numerze “Medytacji”

ks Marek Danielewski od lat towarzyszy grupie medytacyjnej przy kościele Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich Matki Bożej Jerozolimskiej w Warszawie

napisz komentarz