Skocz do:

Praktyka

Wprowadzenie

Spotkanie z Bogiem bardzo często jest odbiciem naszego życia. W życiu mamy tyle różnych, bardzo ważnych rzeczy do zrobienia, tyle musimy osiągnąć i wypracować. Na modlitwie chcielibyśmy robić dokładnie to samo. W myśl zasady: „im więcej, tym lepiej”, mnożymy zewnętrzne formy, z nastawieniem na konkretny zysk. Co zrobić, żeby modlitwa nie była wyliczaniem kolejnych formułek, a stała się integralną cząstką mnie samego? Żeby przeniknęła moje życie? Ten problem nurtował chrześcijan już od samych początku. Właśnie dlatego św. Paweł w Liście do Tesaloniczan wzywa chrześcijan, aby modlili się nieustannie (por. Tes 5, 17). Ale co to znaczy? Wielu mnichów i wielu ludzi świeckich nie mogło znaleźć właściwej odpowiedzi na te pytania. W końcu jako odpowiedź pojawiła się konkretna „praktyka duchowa”.

 

Modlitwa powtarzana

Czytanie Pisma Świętego (lectio divina) było, i nadal jest, podstawową duchową praktyką mnichów. Nie było to jednak „czytanie” w naszym dzisiejszym rozumieniu. Dzisiaj, kiedy czytamy, „przemyśliwujemy” słowa, rozważamy je, szukamy ich znaczenia. Wydaje nam się, że im więcej rzeczy jesteśmy w stanie wymyślić podczas naszego czytania, tym jest ono lepsze. Dla Ojców Pustyni czytanie duchowe było raczej przebywaniem ze Słowem Bożym, przeżuwaniem Słowa, niż myśleniem o nim. Dlatego uczyli się oni wielu fragmentów Pisma Świętego na pamięć i po prostu je powtarzali. Powtarzając pozwalali Słowu zamieszkać we wnętrzu ich samych. Nasiąkali Słowem, jak gąbka nasiąka wodą. Te fragmenty naturalnie się skracały. Z czasem zaczęły przyjmować formę jedno- lub kilkuzdaniowych krótkich modlitw – dziś nazwalibyśmy je aktami strzelistymi. Tak zrodziła się modlitwa jednozdaniowa (monologiczna). Formuła (jedno zdanie lub wyraz) stała się refrenem, który był powtarzany przez cały dzień. Nie chodziło jednak o mechaniczne powtarzanie, ale raczej o „modlitwę serca”. Nie chodziło o rozmyślania i analizy, ale raczej o przebywanie „przed obliczem Boga”, o całkowite skupienie na Jednym – na samym tylko Bogu. Mnisi szukali takich zdań w Piśmie Świętym, które same z siebie stanowiły modlitwę. Na przykład słowa Celnika: O Boże miej litość dla mnie grzesznika (Łk 18, 13), lub te ślepego żebraka spod Jerycha: Jezusie Synu Dawida, ulituj się nade mną (Mk 10, 47). Słowa te stopniowo przybrały kształt formuły Modlitwy Jezusowej: „Panie Jezu Chryste Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznikiem” lub „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną”. Powtarzanych formuł było wiele, jednak w bardzo krótkim czasie to właśnie formuła Modlitwy Jezusowej zdobyła największą popularność. Św. Jan Kasjan, mnich, który w IV wieku spędził wiele lat w pustelniach Egiptu – gdzie od Ojców Pustyni przejął tradycję modlitwy monologicznej („modlitwy jednego słowa”), by ją później przekazać mnichom Zachodu – tak streszcza swoją naukę o medytacji: Niech dusza nieustannie trzyma się bardzo krótkiej formuły, aż wzmocniona nieprzerwanym i ciągłym jej medytowaniem, porzuci bogate i rozległe myśli i zgodzi się na ubóstwo ograniczając się do jednego wersetu (…) W ten sposób nasza dusza dojdzie do modlitwy bez skazy, gdzie umysł nie zajmuje się już postaciami wyobraźni, nie wymawia nawet głośno słów, nie zatrzymuje się nad sensem wyrazów, lecz gdzie serce płonie ogniem, pełne jest niewysłowionego zachwytu, a w duchu panuje nienasycone pragnienie (Jan Kasjan, Rozmowy z Ojcami, Źródła monastyczne 28, wyd. Tyniec, Kraków 2002, s. 437 i 440). A Św. Jan Klimak nauczał: Niech wspomnienie Jezusa złączy się z każdym twoim oddechem. Jak bowiem kropla wody żłobi kamień, nie siłą uderzenia, lecz częstotliwością spadania, tak modlitwa przenika do serca. W uważności na słowo modlitwy, na obecność, w ciągłym powracaniu do wezwania i ciągłym zaczynaniu od początku bardzo pomaga postawa ciała.

 

Oddech i prosty kręgosłup

Oddychanie jest czymś tak naturalnym, że nie zwracamy na nie uwagi. Jednak prawdą jest, że każdy człowiek wziął kiedyś pierwszy wdech, co równało się z wejściem w ten świat. Otrzymał życie od Boga. Za każdym razem, kiedy wdycha powietrze, otrzymuje ten dar życia raz jeszcze. Przy końcu ziemskiego biegu nastąpi ostatni wydech, co będzie równało się z oddaniem życia Bogu. Można zatem powiedzieć, że życie to oddech. Natomiast „imię” w tradycji judeochrześcijańskiej oznacza „obecność”. Znać kogoś z imienia, to znać jego istotę, esencję osoby. Dlatego Mojżesz pytał Boga o imię i dlatego imię w wielu miejscach Pisma Świętego jest tajemnicze, a drugie przykazanie brzmi: Nie wzywaj Imienia Pana Boga na daremno. Zatem niech wspomnienie Imienia Jezusa, będzie obecne w każdym naszym wdechu. Za każdym razem, kiedy wdychamy powietrze, otrzymujemy oddech życia. Stajemy w obecności Bożej. Przyjmujemy. Kiedy wydychamy powietrze, oddajemy Panu wszystko, co w nas jest, mówiąc po prostu: „zmiłuj się nade mną”. Na przykładzie formuły Modlitwy Jezusowej możemy powiedzieć, że modlitwa monologiczna ma dwie części: wdech (wezwanie) – Panie Jezu Chryste (Synu Boży); wydech (wyznanie) – zmiłuj się nade mną (grzesznikiem). To jednak nie wszystko. Trudno bowiem utrzymać należną modlitwie uwagę, jeśli np. człowiek siedzi w wygodnym fotelu lub krześle. Sami doświadczamy, że często kończy się to drzemką lub marzeniami. Tymczasem dla Ojców Pustyni modlitwa (proseuche) i uwaga (prosoche), są nierozerwalnie ze sobą związane. Postawa z prostym kręgosłupem, krzesło bez oparcia, małe krzesełko modlitewne lub poduszka okazują się tutaj dużą pomocą w utrzymaniu uwagi. Siadamy więc i delikatnie łączymy modlitwę z oddechem, po prostu nieustannie wracając do chwili obecnej, poprzez ciągłe powtarzanie wybranej formuły. Pojawiają się myśli. Doświadczamy tego już po kilku minutach. Nasz umysł wędruje w tysiące kierunków, a my za nim podążamy. To wędrujemy ku przyszłości, to powracamy do przeszłości. Jesteśmy jak uczniowie w drodze do Emaus. Rozmawiają oni „o tym co zaszło” i zastanawiają się „nad tym, co będzie”. W efekcie są nieobecni, są poza chwilą obecną i nie rozpoznają Pana, który idzie z nimi. Jeśli zauważymy, że myślimy o tym, co widzieliśmy lub słyszeliśmy lub snujemy plany odnośnie przyszłości, swojej lub kogoś innego lub czekamy na zakończenie modlitwy – po prostu łagodnie powracamy do formuły modlitewnej. Nie poszukujemy głębokich intelektualnych olśnień, ani niczego nadzwyczajnego. Centrum i wszystkim jest Jezus – Jedyny „zawsze i w pełni Obecny”.

 

Prostota i ubóstwo

Formuła jest jak kotwica, która kotwiczy nas w chwili obecnej. Bóg jest w chwili obecnej. On nie jest w przyszłości, ani w przeszłości. On jest tutaj, teraz i chce być z nami właśnie tu i teraz. Im częściej wracamy do formuły, tym dłuższe stają się chwile, kiedy pozostajemy uważni i skupieni. To jak spadanie kropli na kamień. Ta medytacja jest prostą, ubogą modlitwą, w której chodzi o obecność człowieka wobec Tego, który jest. Nasza zgoda na „ubóstwo” środków, wyrazu na modlitwie, zalecane przez Ojców Pustyni, może stać się znakiem gotowości do oddania kontroli nad naszym życiem i całkowitego powierzenia się Bogu, o którym każdy z nas może przecież powiedzieć: Przenikasz i znasz mnie Panie, Ty wiesz kiedy siadam i wstaję (…). Zanim słowo się znajdzie na moim języku, Ty Panie znasz je w całości (Ps 139). Kiedy wracamy nieustannie do formuły, rezygnujemy ze swoich planów, fantazji, ze swoich pomysłów, ze swojego czasu, to oddajemy swoje życie Bogu. Sekunda po sekundzie. Właściwie praktykowana modlitwa chrześcijańska ma prowadzić do tego, aby On wzrastał, a ja się umniejszał (J 3,30).

 

Medytacja dla każdego?

Tak rozumiana medytacja chrześcijańska jest najprostszą formą modlitwy kontemplacyjnej, wprowadzającą medytującego w odbywający się bez myśli i obrazów stan trwania przed Bogiem. Katechizm Kościoła Katolickiego nazywa to, za św. Janem od Krzyża, „modlitwą milczącej miłości”, zaznaczając, że w tego rodzaju modlitwie słowa nie mają charakteru dyskursywnego, lecz są niczym iskry, które zapalają ogień miłości (KKK 2117). Ta tradycja medytacji chrześcijańskiej, przekazywana przez prawie dwa tysiąclecia głównie w klasztorach, po Soborze Watykańskim II została przyswojona również przez modlitewne ruchy ludzi świeckich. Kardynał Josef Ratzinger w liście „O niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej” wskazał, że: medytacja chrześcijańska jest tą formą modlitwy, która w ostatnich latach budzi coraz większe zainteresowanie (…) Dzisiaj wielu chrześcijan gorąco pragnie nauczyć się autentycznej i pogłębionej modlitwy, chociaż współczesna kultura ogromnie utrudnia zaspokojenie odczuwalnej przez nich potrzeby ciszy, skupienia i medytacji. Jak gdyby w odpowiedzi na tę potrzebę, od 20 lat w klasztorze Benedyktynów w Lubiniu istnieje Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej (www.lubin-medytacje.pl), w którym przekazywana jest praktyka tej formy modlitwy. Co miesiąc w klasztorze organizowane są trzydniowe sesje medytacyjne, które gromadzą każdorazowo około 30 osób. Uczestnicy zachowując ciszę, dzielą czas na modlitwę Liturgii Godzin z mnichami, około pięć godzin medytacji dziennie, około dwie godziny pracy fizycznej. Z doświadczenia wspólnych medytacji w lubińskim klasztorze wyrosła Lubińska Wspólnota Grup Medytacji Chrześcijańskiej. Skupia ona grupy medytacyjne z całej Polski, działające obecnie w kilkunastu miastach, dla regularnej wspólnej praktyki modlitwy w ciszy. Poza tym w Polsce działa także Światowa Wspólnota Medytacji Chrześcijańskiej (WCCM) prowadzona przez o. Laurence Freemana OSB (zob. www.wccm.pl).

 

Wiele dróg

Św. Bazyli Wielki napisał: Szukaj Boga i przywołuj Go całym sercem, a znajdziesz Go. Istnieje wiele możliwości spotkania z Bogiem – Modlitwa Jezusowa jest tylko jedną z nich. Kluczem do odkrycia własnego sposobu jest rozeznanie, do jakiego rodzaju modlitwy jesteś powołany. Jestem głęboko przekonany, że Pan Bóg wzywa nas nie tylko do modlitwy w ogóle, ale do konkretnej jej formy. Jedni odkrywają swoją drogę w ruchach charyzmatycznych, inni w różańcu, inni w rozmyślaniu, a jeszcze inni w formie medytacji, tutaj pokrótce scharakteryzowanej. Jeśli chcesz się modlić i poszukujesz ciągle „swojego” sposobu, może medytacja chrześcijańska jest odpowiedzią. Jeśli odkryłeś już „swoją” modlitwę – wytrwaj! Nawet, jeśli nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, Duch Święty przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami (Rz 8, 26). On jest tym, który daje nam dar modlitwy nieustannej. My powinniśmy „tylko” na niej wytrwać.

ojciec Maksymilian Nawara OSB

 

Linki

BEDE GRIFFITHS OSB

Osobom zainteresowanym osobą i twórczością o. Bede Griffithsa OSB polecamy stronę www.bedegriffiths.com

 

 

DIALOG MIĘDZYRELIGIJNY

Zainteresowanych dialogiem międzyreligijnym zapraszamy na stronę www.monasticdialog.com

 

 

FREEMAN OSB

Światowa Wspólnota Medytacji Chrześcijańskiej kierowana przez o. Laurence Freemana OSB oprócz strony www.wccm.org ma także stronę polską www.wccm.pl

 

 

HEZYCHAZM

Zainteresowanych hesychazmem odsyłamy do strony www.hezychazm.republika.pl

 

 

KEATING & PENNINGTON

Strona www.centeringprayer.com jest poświęcona “modlitwie prowadzącej do środka”, czyli formie medytacji proponowanej przez o. Thomasa Keatinga OCSO i o. Basila Panningtona OCSO.

 

 

KLASZTOR BENEDYKTYNÓW

Strona internetowa lubińskiego klasztoru: www.benedyktyni.net

 

 

LE SAUX

Zainteresowanych osobą i twórczością o. Henri Le Saux zapraszamy na stronę www.abhishiktananda.org.in

 

 

MODLITWA JEZUSOWA

Strona internetowa poświęcona propagowaniu Modlitwy Jezusowej. Zamieszczone są na niej teksty pomagające wejść samodzielne na ścieżkę medytacji chrześcijańskiej, jak również informacje dotyczące sesji medytacyjnych i rekolekcji odbywających się w innych ośrodkach.

Dowiedz się więcej na www.modlitwa-jezusowa.pl

 

 

OTWARTE SERCE – OTWARTY UMYSŁ

Dialog, misje, spotkanie, czyli autorska strona o. Wojciecha Drążka CMM, pozostającego w bliskiej łączności z Ośrodkiem Medytacji Chrześcijańskiej w Lubiniu. Zainteresowanych odsyłamy na stronę www.otwarteserce.com

 

 

RUCH ODNOWY KONTEMPLACYJNEJ W POLSCE

Zainteresowanych zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej Contemplative Outreach Poland na www.odnowakontemplacyjna.com

 

 

THOMAS MERTON

Osobom zainteresowanym osobą i twórczością Thomasa Mertona polecamy strony: www.merton.org oraz www.mertoninstitute.org

Reguły praktyki

Wolność

Życie duchowe opiera się na całkowitej wolności. Podobnie jak nie można nikogo zmusić do modlitwy, ani nie można modlić się czy medytować za kogoś, tak też nie można wymusić Bożych darów czy łaski. Św. Benedykt każe badać motywacje wstępującego do klasztoru, przedstawić mu wszystko to, co jest trudne w życiu monastycznym i ostatecznie zapytać: „czy możesz…?” Zgodnie z tym zaleceniem przedstawiamy Reguły Praktyki, które są po to, aby pomóc nam skupić się na tym, co najważniejsze.



Jedność serc i umysłów

Dobre przeżycie sesji medytacyjnej zależy od stanu umysłu wszystkich praktykujących, wyrażanego przez postawę ciała, gesty, sposób mówienia i milczenia. Przez praktykę w grupie jednoczymy nasze serca i umysły. Taka postawa stwarza szanse na to, że nasza medytacja przyniesie wspaniałe owoce, ale także wymaga od nas wzięcia odpowiedzialności za innych. Powinniśmy pamiętać, że od jakości naszej praktyki, zaangażowania i oddania zależy także jakość praktyki innych. Powinniśmy więc przestrzegać wypływających z głębokiego doświadczenia i uświęconych tradycją zasad życia wspólnotowego. Istotą praktyki jest zawsze bycie w drodze z innymi. Nieważne, kim jesteśmy i jak długo praktykujemy, ważne jest tutaj to, że podążamy wspólną drogą, pomagając sobie i wzajemnie się wspierając.



Pielęgnowanie ciszy i milczenia

Jedną z najważniejszych zasad wspólnej praktyki jest pielęgnowanie ciszy wzmacniającej koncentrację, uważność i szacunek dla wszystkich razem i dla każdego z osobna. Nie jest to łatwe. Cisza i samotność pozwala skierować nasz umysł ku wnętrzu. Gdy brak jest wrażeń zewnętrznych, wtedy w naturalny sposób objawia się nasze wnętrze. To może być trudne i bolesne doświadczenie poznawania samego siebie, jest to jednak konieczny etap naszego oczyszczania i duchowego wzrostu. Bez praktyki milczenia nie sposób mówić o poważnym traktowaniu życia duchowego.



Nauczyciel prowadzący, asystent, opiekunowie

Podział funkcji na sesji medytacyjnej wiąże się z wypracowaniem formy i reguł praktyki. Ma on swoje istotne znaczenie nie tylko dla sprawnego przebiegu organizacyjnego sesji, ale posiada głęboki wymiar wewnętrzny, który służy praktyce uczestników i osób funkcyjnych.



NAUCZYCIEL PROWADZĄCY

Prowadzący jest głównym odpowiedzialnym za przebieg sesji medytacyjnej. Wprowadza on osoby, które pierwszy raz przybyły do Lubinia w praktykę i teologię medytacji siedzącej, medytacji w ruchu, a także praktykę pokłonów. Prowadzi rozmowy indywidualne. Wygłasza konferencje. Zmienia w zależności od potrzeby plan sesji. Nauczyciela prowadzącego wspierają asystent, opiekun kuchni oraz opiekun sali medytacyjnej.



ASYSTENT

Asystent troszczy się o strukturę i właściwy przebieg sesji. To on uderza w kołatki przed rozpoczęciem medytacji, zwołując uczestników na salę. Asystent daje znać dźwiękiem gongu o rozpoczęciu i zakończeniu poszczególnych rund medytacji. Uderzeniem klapek informuje o otwierających bądź zamykających praktykę medytacyjną pokłonach oraz o rozpoczęciu i zakończeniu medytacji w ruchu. Asystent wprowadza w medytację późniejszych przybyszów. Jego funkcja wiąże się również z odpowiedzialnością za pracę – jej podział, rozdanie oraz wprowadzenie do niej.



OPIEKUN KUCHNI

Do obowiązków osoby odpowiedzialnej za kuchnię należy monitorowanie tej części praktyki, która wiąże się ze wspólnymi posiłkami i pracą w kuchni. Osoba ta dogląda produktów żywnościowych, ich ilości i proporcji, które umożliwiałyby sprawne przygotowanie posiłków przez osoby pełniące wyznaczone w tym celu dyżury. Utrzymuje kontakt z kuchnią mnichów. Do niej należy kierować pytania dotyczące organizacji pracy w kuchni.



OPIEKUN SALI MEDYTACYJNEJ

Osoba ta odpowiada za rozkład mat i poduszek, umiejscowienie poszczególnych osób, dba o porządek i czystość na sali oraz wietrzy ją w czasie i pomiędzy praktyką. Pamięta także o każdorazowym zapaleniu świecy (na kilka minut przed rozpoczęciem medytacji) oraz o jej zgaszeniu po skończonej praktyce. W razie potrzeby informuje o zmianach w układzie mat i nowych miejscach zajmowanych przez uczestników sesji.



Sala do medytacji

Sala medytacyjna jest miejscem formalnej praktyki. Na pięć minut przed rozpoczęciem praktyki na korytarzach klasztornych rozlega się dźwięk kołatki. Przed wejściem do sali medytacyjnej zdejmujemy buty. Wchodząc do sali medytacyjnej, kłaniamy się w stronę krzyża na stojąco ze złożonymi dłońmi. Po pokłonie podchodzimy spokojnie do maty i stajemy blisko jej krawędzi. Nie przechodzimy na ukos przez środek sali, zawsze poruszamy się po zewnętrznej linii mat podobnie jak w czasie chodzenia pomiędzy rundami medytacji. Wychodząc z sali medytacyjnej, również kłaniamy się w stronę krzyża, na stojąco ze złożonymi dłońmi. Sala medytacyjna jest miejscem, w którym szczególnie powinniśmy dbać o zachowanie skupienia – tutaj nie rozmawiamy, nie wymieniamy uwag i nie rozglądamy się na boki. Każdą czynność wykonujemy starannie, bez pośpiechu, pamiętając w każdym momencie praktyki, że ci, którzy potrafią być cierpliwi i dokładni w małych, zwykłych rzeczach, otrzymają wielkie. Przed pierwszą rozpoczynającą sesję rundą medytacji wybieramy matę i poduszkę, na której będziemy siedzieć. Po wybraniu miejsca stoimy przed swoją matą i czekamy na znak, aby się pokłonić wszystkim, po czym siadamy na macie, twarzami do siebie.



Siedząca forma medytacji

Każdą rundę medytacji siedzącej rozpoczyna i kończy gong. Podwójny gong oznacza, że po rundzie medytacji siedzącej następuje medytacja w ruchu.



Medytacja w ruchu

W czasie trwania medytacji w ruchu powinniśmy utrzymywać tą samą dyscyplinę i koncentrację, co w czasie siedzenia. Z siedzącej medytacji do medytacji w ruchu przechodzimy płynnie, powoli, z delikatnością. Jeśli jednak zdrętwiały nam nogi lub czujemy zawroty głowy, wstajemy dopiero wtedy, gdy odzyskamy siły. Po uderzeniu w deseczki robimy pokłon z rękoma złożonymi na wysokości splotu słonecznego. Chodzimy wokół mat. W czasie chodzenia możemy również skorzystać z łazienki lub z innego powodu opuścić salę medytacyjną. Wracamy jednak przed rozpoczęciem medytacji siedzącej.



Metanie

Praktyka metanii poprzedza medytację poranną. Metanie jako gest modlitewny (prostratio) od czasów biblijnych należą do trwałych elementów życia duchowego. Przed każdą praktyką metanii prowadzący wyjaśnia jej znaczenie i istotę a także przekazuje instrukcje wykonywania pokłonów.



Monstyczna Liturgia Godzin

Cztery razy w ciągu dnia udajemy się do kaplicy na wspólną modlitwę z mnichami. Podstawą modlitw są recytacje lub śpiewy psalmów (Monastyczna Liturgia Godzin).



Praca

W ciągu dnia około półtorej godziny przeznaczone jest na pracę. Przed jej rozpoczęciem spotykamy się na wprowadzeniu i przydziale obowiązków. Praca jest istotnym elementem praktyki medytacyjnej i prostym świadectwem jej jakości. Każde zajęcie jest tak samo ważne i każde wpływa bezpośrednio na nasze życie wewnętrzne. To, jak pracujemy najlepiej świadczy o stanie naszego umysłu. W ten sposób pogłębiamy naszą medytację i w najprostszy z możliwych sposobów sprawdzamy, czy zachowuje ona wartość w zetknięciu z codziennością. Jeśli z jakichś powodów nie możemy wykonać wyznaczonej pracy, informujemy o tym asystenta. Jeśli skończyliśmy pracę przed czasem, zwracamy się o przydział następnej lub pomagamy innym.



Kuchnia i posiłki

Posiłki spożywamy w milczeniu. W kontekście praktyki medytacji warto zaznaczyć, że nieumiarkowanie w jedzeniu jest najczęstszą przyczyną ociężałości umysłu podczas medytacji i modlitwy. Spożywanie posiłków może być dobrym ćwiczeniem uważności, gdy potrafimy dostrzec potrzeby siedzących obok, gdy potrafimy skończyć spożywanie potraw razem z innymi. Na pięć minut przed każdym posiłkiem rozlega się dźwięk kołatki wzywający na posiłek.



Ceremonia Koła

Sesję zwykle kończy ceremonia koła, czyli wspólne dzielenie się swoimi refleksjami i odczuciami. Jest to też forma podziękowania innym za wspólną praktykę. To ważny i piękny moment, dający każdemu szansę na wypowiedzenie się. Nasze doświadczenia bywają inspirujące dla innych, gdy płyną z serca, gdy nie brakuje w nich prostoty i szczerości. Konfrontacja naszych odczuć czy doświadczeń z doświadczeniami innych może być bardzo pomocna w odpowiedzi na rodzące się podczas praktyki trudności.



Zakończenie

Prośmy Ducha Świętego, aby w nas zamieszkał, towarzyszył nam, inspirował i oświecał, aby nauczył nas modlić się i umocnił, abyśmy nie ustali w drodze.