Skocz do:
Blog /

Blog

Blog

Bałam się tam jechać…

 

Droga, woda, skała, niebo, budować. Pięć słów wybranych z dziesięciu, z dwudziestu, opisywały wylosowane zdjęcie. I tekst, wiersz, który z nich powstał:

 

wejść na drogę
chodzić po wodzie
budować na skale
czyste niebo
bezradność błękitu

 

Warsztat dla nauczycieli w Auschwitz stał się moimi rekolekcjami. Bałam się tam jechać … i, jakby wbrew wszystkiemu, od razu Go tam spotkałam. Modlitwa  „Ani Mannim” przy wejściu do bloku 27 poświęconemu Szoa, ocalony, który opowiadał o tym jak na apelu więźniowie rozmawiali o psalmie 27, o słowach „Oczekuj Pana, bądź mężny. Niech umocni się serce Twoje. Tak, oczekuj Pana!” i zastanawiali się, zadawali sobie pytanie dlaczego jest tam powtórzenie, aż dwa razy zwrot „oczekuj Pana”. Rozmowa o Bogu na placu apelowym w Auschwitz wydaje się absurdem, dla opowiadającego była to „lekcja wiary, którą otrzymałem pod napisem „Arbeit macht frei””. I Etty Hillesum, która zginęła w komorze gazowej, a wcześniej w swoim dzienniku napisała „W zasadzie moje życie jest nieustannym nadsłuchiwaniem mojej duszy, innych i Boga. A kiedy mówię, że »natężam słuch« — oznacza to właściwie, że Bóg we mnie nasłuchuje. To coś najistotniejsze i najgłębsze we mnie, co słucha najistotniejszego i najgłębszego, nie jest mną. To Bóg zwraca się do Boga”.

 

Później warsztat i zaskakujące wylosowane zdjęcie, słowa „klucze”, tekst, który jest życzeniami dla świata. I refleksja – jak te życzenia każdy z nas może realizować w swoim życiu, w swojej codzienności, w swojej pracy. Tutaj okazało się, że napisanie życzeń, nawet tych najpiękniejszych jest bardzo łatwe, natomiast prawdziwe działanie jest trudne, wymaga nieustannego przekraczania siebie, rezygnacji z kolejnych kawałków naszego ”ja”, tak, jak to się dzieje w medytacji. Między pięknymi słowami a rzeczywistością bywa olbrzymia przepaść, łatwo się w nią ześlizgnąć licząc jedynie na własne siły.

 

Dlaczego wylosowałam takie zdjęcie? Żeby postawić pytania? Żeby Bóg mi mógł dać na nie odpowiedź? Dlaczego się modlę, po co się modlę? To jest przecież takie proste – oddaję Mu wtedy wszystko, „Bóg we mnie nasłuchuje”, przemienia mnie. Niby proste, ale…

 

Owoce modlitwy to zmiana, konkretna, po ludzku nielogiczna, wręcz niemożliwa, postawa. Taka jak w słowach, modlitwie kobiety, więźniarki Ravensbruck „Panie, pamiętaj nie tylko o ludziach dobrej woli, ale także o ludziach złej woli. Nie pamiętaj jednak  zła, które nam uczynili. Zapamiętaj natomiast dobro jakie w nas się zrodziło pośrodku tego doświadczenia. Zapamiętaj naszą przyjaźń, naszą solidarność, wzajemną pomoc, wytrwałość, wiarę. I kiedy ci źli ludzie staną przed Tobą na sąd, niech to właśnie dobro, które się w nas zrodziło wyjedna im pełne przebaczenie”.

 

Arcybiskup Ryś powiedział o tej modlitwie „To jest czysta Ewangelia, to jest zwycięstwo, które Jezus dokonuje w człowieku”.

 

Tylko tyle – żeby Jezus dokonał we mnie zwycięstwa.

 

Paulina Wawer

 

p.s. dziękuję Joasi Szeludze za udostępnienie zdjęcia i warsztat, który nieoczekiwanie stał się rekolekcjami.

napisz komentarz